|
Autorem całości kompozycji na płycie jest Leszek HeFi Wiśniowski, z wyjątkiem dwóch utworów: tradycyjnego „Krywania” oraz „ Preludium E-moll” F.Chopina (ten ostatni znajdzie się również w prestiżowym wydawnictwie - płycie winylowej z interpretacjami chopinowskimi, wydanej niebawem przez Polonia Records obok m.in. wykonań L. Możdżera i A. Jagodzińskiego)
Wykorzystując spójność brzmieniową wyznaczoną przez fortepian
elektryczny, muzycy pozwalają sobie na wędrówki w rejony różnorodnej
estetyki jazzowej. W całości dominuje wielobarwny wirtuozowski flet
Wiśniowskiego. |
||
|
|
||
|
|
||
|
KINETYKA - RECENZJE
„Podobno świetne płyty nie chodzą stadami…Stwierdzenia to na tle znakomitych, niezależnych produkcji fonograficznych na naszym rodzimym rynku na przestrzeni ostatniego półrocza, rozmija się z prawdą. I świetnie, bowiem o ile słuchając nowych produkcji spod szyldu renomowanych zachodnich wydawnictw czasami odczuwam pogłębiający się zawód czy – by być delikatnym – niedosyt, to włączając nasze albumy, niedowierzam własnym uszom. Nie inaczej jest w wypadku drugiego solowego krążka Leszka Wiśniowskiego. Solidny, zagrany bez kompleksu amerykańskich produkcji, zwyczajnie mnie zachwycił. Bezkompromisowy, bardzo osobisty, świetnie zaaranżowany w tematach i nie mniej wybuchowy w improwizacjach, wciąga nas – jak świetny kryminał – od pierwszych nut tytułowej kompozycji albumu. Nie inaczej jest w kolejnych tematach, ze szczególnym uwzględnieniem mojego ulubionego St’Germain 141.
Z tego grania przebija do nas jeszcze coś. Słuchać pełną świadomość celu i środków, które artyści zastosowali aby efekt końcowy był taki a nie inny. Wystarczy wsłuchać się w unisona skrzypiec (Bieńczycki i Krzesimir) oraz Hefiego w Kinetyce, aby zdać sobie sprawę, że czasy taryfy ulgowej to zamierzchła przeszłość. Perfekcyjna intonacja, artykulacja i frazowanie. Brawo! To nie trzy instrumenty ale barwy, brzmieniowy monolit. Nie inaczej jest gdy słuchamy podobnych sztuczek w Entropii ( tytuł odwołuje się do pojęcia, którego twórcą jest niemiecki uczony Rudolf Clausius, a dotyczy ono termodynamicznej funkcji stanu – przebiegu procesów spontanicznych i jest miarą stopnia nieuporządkowania układu). Cóż, o jakim nieuporządkowaniu tu mowa?! Perfekcji i spójności Sennych rycerzy z bajeczną wręcz grą Dębskiego i Kaczmarczyka? Czy może o dynamicznym przechodzeniu ze stanu równowagi do nierównowagi, gdzie ostinato Tańca Chochoła ewoluuje do swobodnej, magnetycznej wręcz improwizacji fletu? Nie chcę nikogo wyróżniać pochwałami na tej płycie, bowiem wszyscy tworzyli tutaj piękną całość, pokazując ze swego instrumentalno-jazzowego arsenału wyłącznie atuty. Zawieszone gdzieś między starym Return to Forever, klimatami Seiferta i zadumanego Laboratorium brzmienie ma w sobie coś magicznego, wciągającego w grę, jak wspomniany na początku kryminał. I mogę tylko przestrzec. Nie włączajcie tej płyty w domu, skoro jesteście umówieni i macie dokądś iść. Zasłuchacie się, zamyślicie i …spóźnicie. Reasumując: jazda obowiązkowa” Piotr Iwicki (Jazz Forum 3/2010)
„(…)Wirtuozeria, perfekcja techniczna oraz bogactwo kolorystyczne, dynamiczne i artykulacyjne-to główne cechy warsztatu Leszka HeFi Wiśniowskiego. Lider nie skąpi też przestrzeni solistom, zwłaszcza Pawłowi Kaczmarczykowi (piano Fendera) i Krzesimirowi Dębskiemu. Gorąco polecam płytę KINETYKA !.” BogdanChmura (Hi-Fi i muzyka 3/2010) |